Przejdź do głównej zawartości

TAG: Moje Czytelnicze Nawyki

Witam Was bardzo serdecznie!!! Dziękuję za komentarze i wejścia i w ogóle za Waszą obecność! Przepraszam, że kolejnego posta wstawiam tak późno, ale uwierzcie mi to dopiero tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego, a ja już nie wyrabiam... Sądziłam, że będę miała w tym roku odrobinę więcej wolnego czasu, ale troszeczkę się przeliczyłam... Ale nie poddaję się i w miarę możliwości wstawiam Wam posty. Dziś pierwszy tag na blogu, dzięki któremu być może odrobinę lepiej mnie poznacie. ZAPRASZAM!

1. Czy masz konkretne miejsce do czytania?
Wprawdzie marzy mi się takie idealne miejsce czyli szeroki parapet, na którym mogłabym usiąść z książką, gorącą herbatą bądź kawą i miękkim kocykiem, to obecnie takowego nie posiadam... Jeżeli już mam czas, żeby się zabrać za czytanie, (bo czasami mam tyle lekcji, że po skończeniu padam na twarz i nie ma mowy nawet o spojrzeniu na jakąś książkę, niestety), to przeważnie leżę w swoim ciepłym łóżeczku, ewentualnie siedzę na krześle przy komputerze, żeby mieć nastrojową muzykę w zasięgu ręki.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru?
Otóż! Kiedy dopiero zaczynałam przygodę z książkami to uwierzcie mi popełniałam największą zbrodnię na świecie i jak sama teraz o tym myślę to aż mnie serce boli, ale w końcu musze to wyznać, a więc... wtedy nie używałam ani zakładek, ani nawet świstków papieru tylko zaginałam rogi kartek... Ojeeej... Aż ciężko było to napsiać... Ale to już daleka przeszłość i od tamtego czasu nastąpił spory progres... Niedługo potem przyszedł okres na "każdy przedmiot może być zakładką". W ten o to sposób kiedy wstawałam następnego dnia w książce znajdowałam, piórnik, chusteczki, inną książkę, telefon itp. Dopiero pod koniec gimnazjum zaczęłam używać zakładek. I choć zdarza mi się jeszcze używać innych rzeczy, najczęściej są to bilety, bo sporo czytam w autobusach, to już nigdy nie zagięłam żadnego książkowego rogu.

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?
Przeważnie staram się dojść do końca rozdziału (podrozdziału) lub skończyć w momencie rozwiązania całej akcji. W przypadkach ekstremalnego zmęczenia kiedy już naprawdę zasypiam nad książką to nawet gdyby działa się najciekawsza akcja świata musiałabym odłożyć książkę, bo wiem, że dokończyłabym rozdział może kolejne dwie godziny później, a i tak nic bym z niego nie zrozumiała i nie zapamiętała więc musiałabym i tak go powtarzać.

4. Czy pijesz lub jesz w trakcie czytania książki?
Podczas czytania książki przeważnie piję kawę lub herbatę... Czasami mam przy sobie jakieś przekąski więc coś tam od czasu do czasu przegryzę. Rzadko kiedy, ale zdarza mi się autentycznie coś jeść w sensie śniadanie/obiad/kolację, ale tylko wtedy gdy:
a) książka jest mega ciekawa, i w dodatku jestem akurat w środku najlepszej akcji całej powieści
b) mam 95% pewności, że niczym nie pobrudzę czytanego akurat dzieła.

5. Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?
Tak jak wspomniałam przy odpowiedzi na pierwsze pytanie, lubię podczas czytania książki słuchać nastrojowej muzyki, ale musi być to muzyka instrumentalna, ewentualnie w języku, którego kompletnie nie znam/nie rozumiem to wtedy skupiam się na treści. Co do oglądania filmów podczas czytania... Jak dla mnie to mija się z celem, bo ani nie skupiam się do końca na książce, ani nie skupiam się do końca na filmie czyli ogólnie rzecz biorąc zmarnuję ok. dwie godziny dnia. Chociaż znam osoby, które podczas czytania lektur oglądają ekranizację, ale w czym im to pomaga skoro wszystko to co mogą sobie wyobrazić dostają na tacy... Chyba, że są aż takimi dociekliwymi książkoholikami i chcą doliczyć się ile błędów popełniono w filmie, co pominięto itd... No chyba, że wtedy... 

6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?
Zawsze było tak, że czytałam tylko jedną książkę... Sporadycznie zdarzało się, że zaczynałam dwie książki, ale nie kończyłam ich razem i z tego co pamiętam jedną porzucałam na rzecz tej drugiej, a później wracałam do tej pierwszej i zaczynałam ją czytać jeszcze raz... Obecnie czytam trzy książki na raz... Jedną na czytniku, dwie w postaci fizycznej, ale jedna to lektura. Jeszcze nic mi się nie wymieszało, ani nic podobnego więc chyba jest całkiem dobrze. 

7. Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek?
Jeżeli ktoś czyta uważnie to co piszę to wie, że ostatnio wpadłam na genialny pomysł (książki na czytniku usiłuję czytać w domu, a książki, które posiadam czytam jeżdżąc audobusem). To znaczy to jest tylko teoretycznie... Praktycznie jest tak, że jadąc do szkoły autobus jest zapchany i nie ma gdzie usiąść więc plany czytelnicze legną w gruzach, jak wracam często jest podobnie... W domu natomiast zanim skończę odrabiać lekcje robi się pierwsza w nocy, a o szóstej już trzeba wstawać więc na książkę też jakoś nie ma czasu... Ale nie mam czegoś takiego, że muszę czytać konkretnie w domu... Kiedy jadę na wycieczkę - czytam, kiedy mam wolną godzinę w szkole - czytam... Staram się wykorzystywać każdą wolną chwilę na czytanie. 

8. Czytasz na głos, czy w myślach?
Czytam w myślach... Czasami szeptem... Bardzo rzadko na głos, przeważnie wtedy kiedy jest jakieś długie rozbudowane zdanie, a ja jestem na tyle rozkojarzona, że nie mogę kompletnie zrozumieć o co w nim chodzi. 

9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?
Nie, nie i nie! To znaczy powiem tak jeżeli książka toczy się bardzo szybko i jest pełna akcji i w dodatku widzę, że na końcu strony są jakieś dialogi, które przeważnie nakreślają rozwiązanie całej sytuacji muszę zakrywać je sobie ręką, bo mój mózg nie jest w stanie zapanować nad wzrokiem. Jeżeli chodzi o pomijanie fragmentów książek... Przeczytałam w ten sposób tylko jedną książkę, a była to bodajże "Emilia z Kwiatem Lilii Leśnej" polskiej autorki Ewy Nowackiej gdzie opowieść o dziewczynie przeplatała się z wątkiem fantastycznym o jakichś nimfach i rusałkach... Wątek fantastyczny pomijałam całkowicie... Opowieści o tej całej Emilii już nawet nie pamiętam, ale wiem, że nie była jakaś zachwycająca... Na temat okładki się nie wypowiem, ale jeżeli chcecie zobaczcie sami ---> KLIK
 Nigdy nie poznaję zakończenia wcześniej... Nienawidzę spoilerów więc... 

10. Czy zginasz grzbiet książki?
I tu jest podobnie jak w przypadku zaginania tych rogów... Wcześniej nie zwracałam na to najmniejszej uwagi... Teraz kiedy nawet zegnę grzbiet przez przypadek ogarnia mnie rozpacz i przygnębienie i ja naprawdę nie przesadzam... A już szczególnie jak to nie jest moja książka... No, ale cóż... Czasami nie ma wyjścia, bo inaczej nie da się czytać. 



Komentarze

  1. Ojej, też marzy mi się taki szeroki parapet do czytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia dobra rzecz, a przecież nikt nie powiedział, że nie mogą się spełnić!!! ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie miesiąca: sierpień

Sierpień powoli dobiega końca... Z nim kończą się również wakacje... Czas wolności, beztroski, brak szkolnych obowiązków stają się miłymi wspomnieniami. A ja... Trzy dni przed rozpoczęciem roku szkolnego zakładam książkowego bloga. Z zapałem i ogromną nadzieją, że podołam wszystkiemu co mnie czeka! Zapraszam na pierwszy post i podsumowanie sierpnia.  Pierwszą książką jest "Delirium" autrostwa Lauren Olivier , którą nie tyle co przeczytałam, ale właśnie pierwszego sierpnia skończyłam ją czytać. Miałam spore oczekiwania co do tej książki. Czytając opis od razu byłam pod wielkim wrażeniem, bo sam pomysł, że miłość może być chorobą bardzo mnie zaintrygował. Jednak gdy sięgnęłam po książkę pierwsze strony absolutnie mnie nie porwały. Dopiero w drugiej połowie książka zaczęła mnie ciekawić. Zakończeniem jednak wygrała wszystko, dlatego ostatecznie przyznałam jej 9/10 gwiazdek na lubimyczytac.pl.  Mam zamiar dokończyć tę serię, tylko jeszcze nie wiem kiedy.  Nastę...

Wracam na bloga i Podsumowanie miesiąca: lipiec

Po bardzo długiej przerwie, po wielu przepłakanych nocach stwierdziłam, że zmieniam swoje życie. Nie ma co się użalać nad sobą tylko najwyższy czas spiąć cztery litery, zrobić grafik, rozplanować sobie przynajmniej jakiś hmmm "szkielet" albo "ramy czasowe" na każdy tydzień. Koniec trwonienia czasu na głupoty i migania się od obowiązków! Choć moja działalność na tym blogu nie trwała długo to zdążyłam się za nim stęsknić. Wobec tego nie przedłużając, błagam o trzymanie kciuków, aby mój  zapał nie zniknął wraz z powrotem do obecnie znienawidzonego liceum ;) A teraz czas na krótkie podsumowanie pierwszego wakacyjnego miesiąca! ;) 1) "Szóstka wron" - Leigh Bardugo        OCENA : 7/10  "-Żadnych żałobników.  -Żadnych pogrzebów." O przeczytaniu tej książki marzyłam od momentu  kiedy tylko pojawiła się w księgarniach... Tak wiele wspaniałych recenzji i wprost cudowne wydanie jeszcze bardziej wzbudzało moją ciekawość... Jednak zanim trafi...

Recenzja #1 "Linia Serc" Rainbow Rowell

Nic, co dobre, nie przychodzi łatwo. Po tę książkę sięgnęłam, ponieważ po pierwsze wzbudzała wiele kontrowersji... Słyszałam na jej temat wiele różnych opinii, jedni się nad nią zachwycali, inni wręcz przeciwnie. Postanowiłam więc sama przekonać się co o niej myślę. Drugim powodem był fakt, że książka ta jest tak jakby "eksperymentem" autorki. Do tej pory Rainbow Rowell pisała młodzieżówki, tym razem zaserwowała nam powieść dla starszych czytelników... . AUTOR : Rainbow Rowell TYTUŁ : Linia serc DATA WYDANIA : 03. 02. 2016 STRONY : 384 KATEGORIA : Literatura współczesna WYDAWNICTWO : Otwarte - A co by cię uszczęśliwiło? - Gdybym wiedział, tym właśnie bym się zajął. Georgie McCool to scenarzystka komedii przed czterdziestką, która nieustannie uważała, że udało jej się pogodzić swoją pracę z życiem rodzinnym. Pozorna sielanka pryska przed samymi świętami Bożego Narodzenia, kiedy to główna bohaterka dowiaduje się, że musi zrezygnować ze swoich świątecznyc...