Przejdź do głównej zawartości

Wracam na bloga i Podsumowanie miesiąca: lipiec

Po bardzo długiej przerwie, po wielu przepłakanych nocach stwierdziłam, że zmieniam swoje życie. Nie ma co się użalać nad sobą tylko najwyższy czas spiąć cztery litery, zrobić grafik, rozplanować sobie przynajmniej jakiś hmmm "szkielet" albo "ramy czasowe" na każdy tydzień. Koniec trwonienia czasu na głupoty i migania się od obowiązków! Choć moja działalność na tym blogu nie trwała długo to zdążyłam się za nim stęsknić. Wobec tego nie przedłużając, błagam o trzymanie kciuków, aby mój  zapał nie zniknął wraz z powrotem do obecnie znienawidzonego liceum ;) A teraz czas na krótkie podsumowanie pierwszego wakacyjnego miesiąca! ;)


1) "Szóstka wron" - Leigh Bardugo        OCENA : 7/10 
"-Żadnych żałobników. 
-Żadnych pogrzebów."
O przeczytaniu tej książki marzyłam od momentu  kiedy tylko pojawiła się w księgarniach... Tak wiele wspaniałych recenzji i wprost cudowne wydanie jeszcze bardziej wzbudzało moją ciekawość... Jednak zanim trafiła w moje łapki to mój zapał znacznie opadł, aczkolwiek nadal bardzo chciałam się dowiedzieć co jest tak cudownego w tej książce, że wszyscy uznają ją za fenomen. W końcu nadarzyła się okazja i udało mi się ją przeczytać... Ze smutkiem muszę jednak stwierdzić, że nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie... Mimo dość wysokiej oceny nie uważam, żeby była to spektakularna opowieść, która jakoś wpłynęła na moje życie... Cały czas się waham czy sięgnąć po drugi tom, ale pewnie się skuszę za jakiś czas.

2) "Historia pszczół" - Maja Lunde                          OCENA : 9/10
"(...)aby żyć w naturze, z naturą, musimy okiełznać naturę w nas samych."
Paradoksalnym faktem jest to, że nienawidzę tych owadów... A kolejny paradoksalny fakt jest taki, że mój dziadek lubi "bawić się" w pszczelarza i w ogródku ma małą pasiekę... Stwierdziłam, że jest to idealna okazja i powieść coby się do tych stworzonek w jakiś sposób przekonać... Muszę przyznać, że wprawdzie nie zaczęłam ich nagle kochać, ale świadomość jak bardzo są potrzebne i w sumie to nasze życie i przyszłość całego świata jest bardzo zależna od tych małych kąsających owadów wzbudziła we mnie bardziej przyjazne nastawienie...
Napisana wspaniałym językiem, wzbudzająca refleksje, zawierająca wiele istotnych informacji, które zostają przekazane przez autorkę w bardzo przystępny i nienachalny wręcz sposób... Nie sądziłam, że aż tak spodoba mi się ta książka... Zdecydowanie polecam!  


3) "Miłość przychodzi z deszczem" - Mila Rudnik                           OCENA : 3/10
"Czasem wystarczy chwila, by całe życie zmieniło kierunek."
Książka, którą przeczytałam z polecenia przyjaciółki... Najprawdopodobniej gdyby nie ona to nigdy bym po nią nie sięgnęła i... nie żałowałabym... Po przeczytaniu miałam takiego kaca książkowego, że nie byłam w stanie sięgnąć po nic przez następne kilka dni... Ta książka od samego początku była zła, a z każdą stroną było tylko gorzej... Chyba nie jestem w stanie znaleźć ani jednego plusa... Można by powiedzieć, że książka jest po prostu kontrowersyjna, ale takie historie nie mają miejsca w normalnym świecie, a trzeba napomknąć, że jest to obyczajówka... Niekiedy prymitywne dialogi, sceny budzące zniesmaczenie i odrazę wręcz... W sumie to wolę zakończyć wyżywanie się na tej książce więc... przejdźmy do kolejnej pozycji. 

4) "Słowik" - Kristin Hannah             OCENA : 10/10
"Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy"
Powoli zauważam, że książki o tematyce wojennej bardzo do mnie przemawiają... Co tu dużo pisać... Francja, wojna, dwie siostry i ich historia = wspaniała powieść, wzruszenie, a niekiedy nawet łzy płynące po policzkach... Książka, która zapadnie mi w pamięć już na zawsze... Książka tak dobra, że aż odbiera mowę i naprawdę nie mam pojęcia co o niej napisać... Jeżeli jeszcze jej nie czytaliście to błagam Was z tego miejsca przy najbliższej okazji sięgnijcie po tę powieść, a nie pożałujecie.

5) "Outliersi" -  Kimberly McCreight         OCENA : 8/10
"Coś w życiu musi mieć znaczenie. Inaczej nic nie jest ważne."

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę wiedziałam, że nie będę się przy niej nudzić... Nie przeliczyłam się ani trochę, mogę rzec śmiało, że otrzymałam nawet więcej niż się spodziewałam... Niezwykle wciągająca, trzymająca w napięciu do ostatniej strony, a raczej do ostatniego słowa... Mnóstwo zwrotów akcji, tak naprawdę niczego nie jesteśmy pewni, a jak już nam się wydaje, że znaleźliśmy właściwy trop i wszystko jest takie oczywiste autorka jednym wydarzeniem sprawia, że całe nasze "dochodzenie" i domyślanie legnie w gruzach... Mam tylko nadzieję, że drugi tom zostanie wydany w Polsce po zakończenie dosłownie zmusza do sięgnięcia po kontynuację! 

6) "Dom na wyrębach" - Stefan Darda      OCENA : 7/10
"Za plecami miałem zachodzące słońce, a przed sobą...  No właśnie. Nie miałem pojęcia, co było przede mną."


Po tę książkę sięgnęłam z polecenia pani bibliotekarki... Obiecała mi, że podczas czytania dreszczyk emocji nie opuści mnie ani na chwilę... Wprawdzie nie przepadam za powieściami grozy, ale w tamtej chwili pomyślałam: "czemu nie?". Skończyłam czytać tę książkę i powiem tak... Dreszczyk emocji na chwilę to mnie nawet nie odwiedził, a najstraszniejsze momenty wzbudzały we mnie śmiech, a nie strach... Ale mimo to uważam, że jest ona bardzo ciekawa i jeśli ktoś tak jak ja... dopiero zaczynałby swoją przygodę z powieściami grozy to śmiało może po nią sięgnąć...

Myślę, że sześć książek to nie jest wcale taka mała ilość tym bardziej, że trzy z nich miały ponad 500 stron... Zawsze mogło być lepiej, ale też mogło być gorzej więc ogólnie jestem zadowolona... Jeśli zechcielibyście recenzję, którejś z wyżej wymienionych książek wspomnijcie o tym w komentarzu, 
a na pewno takową napiszę!
A co do mojej działalności na tym blogu... Jeszcze raz obiecuję poprawę! Ale, żeby na blogu pojawiało się więcej postów musicie mi w tym pomóc! Liczę na Wasze propozycje tego co chcielibyście przeczytać ;) Tymczasem żegnam się z Wami, ale z nadzieją, że nie na długo! <3

POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE!!! <3 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie miesiąca: sierpień

Sierpień powoli dobiega końca... Z nim kończą się również wakacje... Czas wolności, beztroski, brak szkolnych obowiązków stają się miłymi wspomnieniami. A ja... Trzy dni przed rozpoczęciem roku szkolnego zakładam książkowego bloga. Z zapałem i ogromną nadzieją, że podołam wszystkiemu co mnie czeka! Zapraszam na pierwszy post i podsumowanie sierpnia.  Pierwszą książką jest "Delirium" autrostwa Lauren Olivier , którą nie tyle co przeczytałam, ale właśnie pierwszego sierpnia skończyłam ją czytać. Miałam spore oczekiwania co do tej książki. Czytając opis od razu byłam pod wielkim wrażeniem, bo sam pomysł, że miłość może być chorobą bardzo mnie zaintrygował. Jednak gdy sięgnęłam po książkę pierwsze strony absolutnie mnie nie porwały. Dopiero w drugiej połowie książka zaczęła mnie ciekawić. Zakończeniem jednak wygrała wszystko, dlatego ostatecznie przyznałam jej 9/10 gwiazdek na lubimyczytac.pl.  Mam zamiar dokończyć tę serię, tylko jeszcze nie wiem kiedy.  Nastę...

TAG: Moje Czytelnicze Nawyki

Witam Was bardzo serdecznie!!! Dziękuję za komentarze i wejścia i w ogóle za Waszą obecność! Przepraszam, że kolejnego posta wstawiam tak późno, ale uwierzcie mi to dopiero tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego, a ja już nie wyrabiam... Sądziłam, że będę miała w tym roku odrobinę więcej wolnego czasu, ale troszeczkę się przeliczyłam... Ale nie poddaję się i w miarę możliwości wstawiam Wam posty. Dziś pierwszy tag na blogu, dzięki któremu być może odrobinę lepiej mnie poznacie. ZAPRASZAM! 1. Czy masz konkretne miejsce do czytania? Wprawdzie marzy mi się takie idealne miejsce czyli szeroki parapet, na którym mogłabym usiąść z książką, gorącą herbatą bądź kawą i miękkim kocykiem, to obecnie takowego nie posiadam... Jeżeli już mam czas, żeby się zabrać za czytanie, (bo czasami mam tyle lekcji, że po skończeniu padam na twarz i nie ma mowy nawet o spojrzeniu na jakąś książkę, niestety), to przeważnie leżę w swoim ciepłym łóżeczku, ewentualnie siedzę na krześle przy komputerze, żeby mieć ...