Sierpień powoli dobiega końca... Z nim kończą się również wakacje... Czas wolności, beztroski, brak szkolnych obowiązków stają się miłymi wspomnieniami. A ja... Trzy dni przed rozpoczęciem roku szkolnego zakładam książkowego bloga. Z zapałem i ogromną nadzieją, że podołam wszystkiemu co mnie czeka! Zapraszam na pierwszy post i podsumowanie sierpnia.
Pierwszą książką jest "Delirium" autrostwa Lauren Olivier , którą nie tyle co przeczytałam, ale właśnie pierwszego sierpnia skończyłam ją czytać. Miałam spore oczekiwania co do tej książki. Czytając opis od razu byłam pod wielkim wrażeniem, bo sam pomysł, że miłość może być chorobą bardzo mnie zaintrygował. Jednak gdy sięgnęłam po książkę pierwsze strony absolutnie mnie nie porwały. Dopiero w drugiej połowie książka zaczęła mnie ciekawić. Zakończeniem jednak wygrała wszystko, dlatego ostatecznie przyznałam jej 9/10 gwiazdek na lubimyczytac.pl.
Mam zamiar dokończyć tę serię, tylko jeszcze nie wiem kiedy.
Następnie zabrałam się za czytanie dwóch książek jednocześnie. Były to dwie lektury szkolne, to znaczy jedna jest w licealnym kanonie lektur, druga została narzucona, że tak powiem, przez mojego polonistę. Mówię, a raczej piszę o "Panu Tadeuszu" Adamia Mickiewicza i "O sztuce miłości" Erich'a Fromm'a.
Jeszcze w trzeciej gimnazjum zarzekałam się, że nigdy w życiu nie przeczytam "Pana Tadeusza". Stało się jednak inaczej. Jako, że darzony, przeze mnie, wielkim autorytetem profesor polskiego polecił nam przeczytanie tej lektury na wakacjach, postanowiłam jakoś się przemóc i sięgnąć po to wybitne dzieło polskiej literatury. Nie żałuję! Zakochałam się w tej książce i to dosłownie. Ogromną przyjemnością było czytanie tych barwnych opisów zawartych w trzynastozgłoskowcu. I choć przez niektóre księgi brnęło się bardzo opornie, to ogółem rzecz biorąc książka bardzo mi się podobała. Moja ocena to 8/10.
Odmienne uczucia natomiast miałam do drugiej lektury. Liczyłam na coś całkiem innego... Otrzymałam mnóstwo filozoficznych twierdzeń i przykładów opierających się na różnych rodzajach miłości. Ciężko było czytać tę książkę, jednakże po skończeniu stwierdzam, że było warto. Dowiedziałam się, że miłość jest sztuką, której trzeba, ale o dziwo można się nauczyć. Moja ocena: 7/10.
Po skończeniu owych lektur miałam zamiar wziąć udział w 7ReadUp organizowanym przez Marthę Oakiss, na której bloga serdecznie zapraszam ---> http://secret-books.blogspot.com/ Podeszłam do tej akcji bardzo rzetelnie, gdyż wybrałam wersję hard z konkretnymi wyzwaniami. Zamierzałam przeczytać książek sześć, ale to był mój kompletny niewypał, bo przeczytałam tylko dwie i 3/4 trzeciej.
Pierwszą książką, którą przeczytałam w ramach tej akcji była "Garść pierników, szczypta miłości" Natalii Sońskiej. Choć pora mało odpowiednia, bo tu połowa sierpnia, a w książce grudzień, śnieg i Święta Bożego Narodzenia, przeczytałam ją w mgnieniu oka. Naprawdę bardzo ciekawa, miła i przyjemna historia, pisana tak przystępnie, że niemalże się frunie po kartkach tej powieści. Bardzo gorąco polecam, ale mam jedno zastrzeżenie. Poczekajcie do grudnia i dopiero jak poczujecie ten świąteczny klimat sięgnijcie po tę książkę, podejrzewam, że będziecie pod jeszcze większym wrażeniem. Moja ocena: 9/10.
Słuchając opinii wielu ludzi w końcu postanowiłam sięgnąć po "Byliśmy Łgarzami" autorstwa Emily Lockhart. Początek był dla mnie ciężki do przebrnięcia... Przez dalszą część książki było odrobinę lepiej, ale mimo wszystko trochę się namęczyłam przy czytaniu jej. Bardzo dużo enigmatyczności/ enigmatyzmu (?) sprawiało poczucie lekkiego zagubienia. Zakończenia się nie domyśliłam i choć było sporym zaskoczeniem to nie poprawiło zbytnio mojej opinii, która ostatecznie wyniosła 6/10.
Książką, którą zaczęłam podczas trwania 7ReadUp, a skończyłam dzień po zakończeniu całej akcji jest "Powód by oddychać" Rebecci Donovan (na pewno, źle odmieniłam to imię więc poprawcie mnie, proszę!). Tak jak pisałam w swojej recenzji na lubimyczytac.pl (http://lubimyczytac.pl/profil/474778/ksiazkoholiczka <--- ZAPRASZAM!) miałam i nadal mam bardzo mieszane uczucia po jej przeczytaniu. Cenię sobie książki, które poruszają trudne tematy, ale bardzo nie lubię kiedy główna bohaterka cicha myszka, schowana przez całe życie idzie na pierwszą w życiu impreze i nagle okazuje się, że jest pożądana przez niemalże każdego chłopaka... No ludzie... Przecież tak się nie dzieje w realnym świecie... A przynajmniej nie w tym, w którym ja żyję... Mimo wszystko wiem, że sięgnę po kolejne tomy, a oceniłam książkę na 7/10.
Ostatnią książką, o której chcę tu napisać jest "Linia Serc" Rainbow Rowell. Wprawdzie jeszcze jej nie skończyłam, ale jestem na dobrej drodze. I muszę przyznać, że tu jest podobnie jak z "Delirium", a przynajmniej w moim odczuciu. Bardzo dobry koncept, ale trochę gorzej z realizacją, bo jakoś od początku nie mogłam się wciągnąć w fabułę tak, żeby przeczytać tę książkę w jeden dzień. Z oceną się wstrzymuję jeszcze... Kto wie? Może napiszę recenzję...
To by było na tyle z mojego podsumowania... Myślę, że nikogo nie zanudziłam... Liczę na obiektywne komentarze, w których napiszecie mi co zrobiłam dobrze, a nad czym muszę jeszcze popracować... Pochwalcie się swoimi sierpniowymi osiągnięciami! <3
POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE!!!




Ja mam nadzieję, że czytanie Pana Tadeusza mnie ominie. W gimnazjum obeszło się tylko na fragmentach i filmie, po polonistka nie uważała, by nam była całość potrzebna. I liczę na to, że w liceum także to wystarczy, bo nie ciągnie mnie do tej książki XD
OdpowiedzUsuńA co do Byliśmy łgarzami mam podobne zdanie jak ty, ale zamierzam przeczytać to jeszcze raz, tym razem w oryginale
W gruncie rzeczy Pan Tadeusz nie jest w cale taki zły, ale wiadomo co kto lubi ;) A co do Byliśmy Łgarzami i czytanie książek w oryginale - zazdroszczę i chyba wezmę z Ciebie przykład! ;)
UsuńDelirium uwielbiam.
OdpowiedzUsuńCo do Mickiewicza, również uważam, że nie jest zły. Bywają gorsze książki (np.autorstwa Sienkiewicza, o zgrozo).
Byłam ciekawa ostatniej pozycji, ale z tego co widzę nie mam na co liczyć.
Pozdrawiam cieplutko :)
Ja osobiście uważam, że do Sienkiewicza trzeba dorosnąć... Jak w podstawówce nie mogłam patrzeć na "W pustyni i w puszczy" tak pod koniec gimnazjum sama z nieprzymuszonej woli sięgnęłam po "Quo Vadis". Jednakże każdy ma autorów których uwielbia, ale też takich, których nie toleruje lub po prostu za nimi nie przepada. ;)
UsuńBardzo dziękuję za komentarz i równie mocno i gorąco pozdrawiam! ;)